“Albo Polska stanie się wyzwaniem dla młodych Polek i Polaków, albo ugrzęźnie w uścisku broniącego swoich interesów pokolenia ich rodziców” – zawyrokował młody naukowiec Jan Filip Staniłko, porównując młodych do szampana, a korporacje akademickie i zawodowe – do korka, który nie pozwala mu wybuchnąć.

Innowacyjność zdefiniował jako pomysł, który ktoś kupuje. “To średni i mali przedsiębiorcy dokonują innowacji, a wielcy je kupują i rozwijają. Musimy mieć system, który tworzy do tego warunki, co sprowadza się do reformy instytucji publicznych” – mówił Staniłko. W jego opinii, polskiej nauce potrzebne jest budżetowanie zadaniowe, spójność polityk i nowe instytucje centralne. “W finansowaniu powinna panować biblijna zasada – kto nie ma, zostanie mu odebrane, kto ma, zostanie mu dodane” – uważa Staniłko. Finansowanie musi się opierać o: granty “na studenta”, badawcze, dydaktyczne, infrastrukturalne i biblioteczne. Doktorant podkreślił, że w Polsce właściwie nie ma bibliotek naukowych, a publikacje nie są dostępne w Internecie, co w innych krajach jest nie do pomyślenia. Zdaniem doktoranta, uczelniami powinny zająć się województwa. Warto też wprowadzić trzy typy instytucji naukowych – pierwszą grupę stanowiłyby uniwersytety i instytuty badawcze, drugą politechniki, trzecią zaś – “college sztuk wyzwolonych”, gdzie licealiści mogliby uczyć się razem ze studentami pierwszych lat; byłyby to szkoły twórczego myślenia, kształcące m.in. polityków.

www.inventree.pl

Dodaj komentarz